Polska, Kościół, i nie tylko

Wpis

sobota, 29 grudnia 2018

Świąteczne (po)dzielenie

Boże Narodzenie - czas pojednania, spotkań przy wspólnym stole, szukania tego co łączy a nie dzieli. Symbolem tego jest opłatek, którym dzielą się nie tylko ludzie wierzący w to, że kiedyś po świecie chodził prawdziwy Bóg. W gronie rodziny i przyjaciół mogą być naprawdę szczere, wręcz intymne, choć z tym trzeba uważać, bo życzenia mogą też ranić. W relacjach mniej poufałych życzenia bywają zdawkowe, a czasem niestety nic-nie-znaczące. Bo czy naprawdę szef firmy, od której kiedyś coś kupiłem, życzy mi zdrowia i szczęścia? 

Dla mnie życzenia są ważne. Słowa, wypowiedziane czy napisane, mają moc. Mogą ranić i uzdrawiać, niszczyć i budować. Dlatego staram się uważać na słowa życzeń, które składam, osobiście lub pisemnie. No cóż, w tym roku nie było to łatwe. Owszem, dobrze życzę każdemu ze znajomych, nikogo nie uważam za wroga, ale nie wszyscy chętnie by przyjęli to, czego życzę im konkretnie. Bo najbardziej życzę im, żeby przejrzeli na oczy i zobaczyli jak bardzo rządy PiSu szkodzą Polsce. No, ale takie słowa przecież odebraliby jako wrogość, a na dodatek jeszcze mocniej utwierdzili się w swoich przekonaniach. Moi znajomi zwolennicy pisowskiej władzy są zarazem gorliwymi katolikami - życzę więc im: "niech Bóg Cię błogosławi i prowadzi". Boże błogosławieństwo zawsze jest potrzebne, a poddanie się Jego prowadzeniu może także pomóc w dojściu do prawdy. Wcale nie żartuję, choć może tutaj wielu czytelników powie, że Bóg jakoś nie doprowadził do prawdy hierarchów Kościoła żyjących w sprzeczności z nakazami moralności. No, ale oni właśnie zamykają oczy na Jego prowadzenie. 

 

Co ciekawe, od kilkorga bliskich znajomych z grupy tych, którzy ostro ze mną dyskutują na facebooku, dostałem życzenia bardzo ciepłe, wręcz wylewne. A wcześniej niejeden raz czułem się przez nich obrażany, odbierałem ich słowa w dyskusjach po prostu jako chamskie. Sam pisałem nieraz coś, co ich oburzało, bałem się, że mogę kogoś zbyt mocno dotknąć. Trudno mi to pojąć. W słowach ich świątecznych życzeń nie było kłamstwa ani złośliwości, to nie ten typ ludzi. Ja się wysilam, żeby napisać coś od serca i nie skłamać - im przychodzi to chyba o wiele łatwiej. Jakaś logiczna sprzeczność, a może coś innego, czego zupełnie nie rozumiem.

 

No i rzeczywiście zrozumienie "wyborców PiSu" to niełatwe zadanie. Powstały na ten temat setki artykułów, esejów, analiz - wygląda to czasem tak, jak badanie kultury egzotycznych ludów. Jednym z niedawnych przykładów jest film Konrada Szołajskiego "Dobra zmiana" i wywiad w "Wyborczej" z autorem filmu (niestety dostępny tylko dla prenumeratorów). Swoją drogą - czy prawicowi publicyści tak wnikliwie analizują psychikę i motywację stronników liberalnej demokracji? Spróbuję czegoś takiego poszukać, ale to chyba będzie trudne. 

 

W różnych gronach , które dzielą się opłatkiem, na pewno przeważają ludzie, których poglądy polityczne nie są tak dominujące, żeby zaważyć na osobistych relacjach. Wtedy łatwiej składać życzenia i zwyczajnie rozmawiać. No, ale mogą przyjść okoliczności, w których różnice dojdą do głosu i pojawi się nieufność, nieprzyjaźń, nawet wrogość. Nieraz wystarczy iskra, żeby rozpalić niszczący spór.

 

"Mój dom murem podzielony" - to gorzka prawda. Świąteczny opłatek łamany w domach i miejscach pracy, to próba zobaczenia czegoś ponad tym podziałem. Czy uda się wejść w prawdziwy dialog? 

 

Na koniec przypomnę fragment ze "Skrzypka na dachu", mówiący o tym, że Bożego błogosławieństwa można - i trzeba - życzyć naprawdę każdemu: "Czy jest właściwe błogosławieństwo dla cara? - Oczywiście! Niech Bóg błogosławi cara i trzyma go jak najdalej od nas!"


 


Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
waqq
Czas publikacji:
sobota, 29 grudnia 2018 14:17

Polecane wpisy

Komentarze

Dodaj komentarz

  • kobietawbarwachjesieni napisał(a) komentarz datowany na 2019/01/07 02:31:33:

    Bardzo podobają mi się Twoje wpisy.

  • waqq napisał(a) komentarz datowany na 2019/01/07 17:33:34:

    Dziękuję

Dodaj komentarz

Kategorie

Kanał informacyjny