Polska, Kościół, i nie tylko

Wpis

środa, 07 marca 2018

Marzec po 50 latach

W marcu 1968 roku miałem 11 lat, ale interesowałem się światem i znałem nazwiska głównych polityków polskich i zagranicznych. Jednak z tak zwanych wydarzeń marcowych niewiele do mnie docierało. Dorośli wymieniali się opiniami, kto jest, a kto nie jest Żydem. Ze zdziwieniem słuchałem, że rodzice mojej koleżanki to pewnie Żydzi (no a przecież ona miała na imię Hania i mówiła normalnie po polsku) i że Żydami są także niektórzy dygnitarze partyjni o znanych mi nazwiskach (wymieniano np. Stefana Jędrychowskiego). W telewizji przemawiał Władysław Gomułka, a rodzice nie chcieli mi wytłumaczyć co to znaczy "syjoniści". Mówiło się też o tym, że milicja bije studentów, a stosunek emocjonalny do tego faktu nie był jednoznaczny. Z usłyszanych rozmów wynikało, że milicja nie powinna być taka brutalna, ale ci studenci też są nie w porządku. Potem był czas masowej emigracji polskich Żydów, ale o tym wtedy nic nie wiedziałem, nie wyjechał nikt z osób, które znałem. A mieszkałem na Muranowie, róg Nowotki i Stawek, 500 metrów od Dworca Gdańskiego. 


W okrągłą rocznicę tych wydarzeń temat znów jest gorący. Nieszczęsna "ustawa o IPN" przyniosła skutek odwrotny do zamierzonego. Polska zaczęła być postrzegana na świecie jako państwo antysemickie. Gwałtownie pogorszyły się nasze relacje z Izraelem i USA. Ministerstwo Spraw Zagranicznych otrzymywało sygnały, że może tak się stać, ale cóż to dla nieomylnego rządu PiS. A przecież mechanizm jest prosty - kto nadmiernie zabiega o to, żeby nie nazywano go złodziejem, zapewne coś ukradł. 


Zakaz mówienia o winach Polaków wobec Żydów jest bezsensowny i nieskuteczny, bo przecież nie wsadzimy do polskich więzień zagranicznych publicystów. No i przede wszystkim nie można ograniczać dążeń do pokazania historycznej prawdy z całej złożoności. Choćby czasami poszczególne wypowiedzi były niesprawiedliwe, to także i takie mogą się okazać pożyteczne dla naszego narodu.

 

Polakom potrzebny jest głęboki rachunek sumienia. W PRL prawda historyczna się nie liczyła, wszystko było podporządkowane propagandzie służącej utrwalaniu władzy partii komunistycznej i zależności od ZSRR. Po roku 1989 zaczęły się pojawiać teksty, które zburzyły mit o masowej pomocy, jaką mieli rzekomo otrzymywać Żydzi w okupowanej Polsce. Reakcje były różne, wielu się oburzało, ale powoli prawda zaczęła się przebijać do świadomości społecznej. No i cóż - teraz wraca stara narracja. Kolejny przykład podobieństwa władzy PiSu do władzy PZPR. Zamiast rachunku sumienia mamy wskrzeszanie mitu o wyjątkowości i wspaniałości polskiego narodu. 

 

O zdrowe sumienie narodu najbardziej powinien się troszczyć Kościół. Nauka Chrystusa mówi wyraźnie - lepsza jest najgorsza prawda od nawet niewielkiego zakłamania. Zanim wyjmiesz drzazgę z oka swego brata, zobacz belkę w swoim oku. Prawda wyzwala, prowadzi do nawrócenia i zbawienia. 

Czekam na głos przedstawicieli Kościoła, który wskazałby drogę do pojednania Polaków z Żydami, do wzajemnego zrozumienia i poszanowania odmiennych spojrzeń na historię, która doświadczyła oba nasze narody. Początkiem musi być przyznanie, że Żydzi ucierpieli nieporównanie bardziej niż Polacy. I że polskie społeczeństwo mogło zachować się inaczej wobec ich tragedii. 

 

Gdzie tkwi winna Polaków? Ano w tym, że ludzie chroniący Żydów musieli kryć się bardziej przed swoimi sąsiadami niż przed Niemcami. Owszem, szmalcownicy bywali skazywani na śmierć przez podziemne władze, ale na ogół interes szedł im dobrze. A przecież niewiele by zdziałali, gdyby panowało powszechne poparcie dla pomocy Żydom i potępienie ludzi, którzy chcieli się dorobić na ich tragedii. Tak niestety nie było. Polacy lekką ręką zagarniali pozostawione przez Żydów rzeczy, zajmowali ich domy, częste były donosy, zdarzały się morderstwa. Także już po wojnie mordowano ocalałych i wypędzano tych, którzy chcieli wrócić do swoich przedwojennych domów. Dwadzieścia trzy lata później komunistyczna władza wygnała z Polski 20 tysięcy Żydów. A teraz codziennie czytam podłe antysemickie wpisy na facebooku - nie pochodzą od anonimowych trolli, są podpisane prawdziwym imieniem i nazwiskiem. Taka jest polska rzeczywistość w 50-lecie marca 1968 roku.


Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
waqq
Czas publikacji:
środa, 07 marca 2018 21:57

Polecane wpisy

Kategorie

Kanał informacyjny