Polska, Kościół, i nie tylko

Wpis

piątek, 26 stycznia 2018

Mój wymarzony Kościół?

Na samym początku tego bloga (to był drugi wpis) opisałem swój wymarzony Kościół - radosny, ubogi, przyjazny ludziom. Czytając i słuchając papieża Franciszka mam przekonanie, że on także marzy o takim Kościele. Ale rzeczywistość jest od tego niestety dość odległa. Choć może inaczej trzeba powiedzieć - wśród różnych cech Kościoła, te, które najbardziej cenię są słabo widoczne na zewnątrz. Zwłaszcza w Polsce. Tę sytuację opisał O. Wiśniewski, a dzisiaj chciałbym dodać coś od siebie. 

 

Najpierw refleksja historyczna - przypomina mi się Hiszpania z czasów generała Franco. Kościół w tym okresie cieszył się przywilejami, a większość duchowieństwa popierała dyktatorską władzę. Istniała swoista symbioza państwa i Kościoła w utrzymywaniu kontroli nad życiem społeczeństwa. Jednocześnie w państwowej ideologii mocny był nurt nacjonalistyczny, także wspierany przez Kościół.

 

Dziś w Polsce można odnaleźć podobne dążenia państwa do pełnej kontroli nad życiem społecznym. Władza chce, by w tych dążeniach Kościół ją wspierał. A w Kościele silny jest nurt poparcia dla władzy, uzasadnianego przekonaniem, że regulacje prawne będą coraz skuteczniej wymuszały przestrzeganie katolickich norm moralnych.

 

Nie lubię takiego państwa i takiego Kościoła. Jezus przyszedł na świat ogłosić wolność. Życie zgodne z Bożymi przykazaniami miało odtąd być wynikiem nie przestrzegania drobiazgowych przepisów żydowskiego prawa, lecz miłości Boga i bliźniego. Taka miłość stała się możliwa, bo wszechmocny Bóg - stwórca i sędzia świata, został przedstawiony przez Jezusa jako miłosierny Ojciec, znający i kochający każdego człowieka. 


"Ducha nowego tchnę do waszego wnętrza, odbiorę wam serce kamienne, a dam wam serce z ciała. Ducha mojego chcę tchnąć w was i sprawić, byście żyli według mych nakazów i przestrzegali przykazań" - tak pisał prorok Ezechiel. A 600 lat później, już po śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa, apostoł Paweł napisał: "Albowiem prawo Ducha, który daje życie w Chrystusie Jezusie, wyzwoliło cię spod prawa grzechu i śmierci". Na tym właśnie polega Ewangelia, czyli Dobra Nowina o tym, że Bóg jest miłością. 

 

Misją Kościoła jest głoszenie tej Dobrej Nowiny i do tego nie jest potrzebne wsparcie władz państwowych. Wystarczy, by istniała wolność słowa i wyznania. Konstytucja to gwarantuje. Przywileje nie są potrzebne. Środki materialne od władz państwowych także nie. Bogactwo materialne raczej osłabia niż wzmacnia przekaz wiary. Oczywiście, jeśli społeczność ludzi wierzących zechce ufundować piękny ołtarz na chwałę Boga, ma do tego prawo. To jednak nie może być głównym przedmiotem działania tej społeczności. Zresztą wystarczy posłuchać co ma na ten temat do powiedzenia papież Franciszek.

 

Które z przykazań Dekalogu i w jakim zakresie powinny znajdować potwierdzenie w prawie stanowionym? Na ten temat toczą się liczne dyskusje, z których najbardziej aktualna jest dyskusja na temat aborcji. Tutaj Kościół, moim zdaniem, ma prawo występować o zaostrzenie przepisów - ale nie ma prawa publicznie potępiać polityków, którzy takiego zaostrzenia nie poprą. Zresztą w ogóle nie powinien potępiać nikogo. Może najwyżej upominać - i to w taki sposób, żeby nie zniweczyć głównego przesłania, które ma obowiązek głosić: BÓG JEST MIŁOŚCIĄ.

 

Jeśli ktoś naprawdę uwierzy, przyjmie tę prawdę za swoją, to aborcja, zdrada małżeńska, kradzież, przemoc, nie będzie dla niego problemem. Bo wtedy zadziała prawo wypisane w sercu przez Ducha Bożego. On naprawdę działa. Szkoda, że niektórzy katolicy postępują tak, jakby w to nie wierzyli.

 

Na koniec fajny obrazek. Wart zastanowienia.



 

Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
waqq
Czas publikacji:
piątek, 26 stycznia 2018 00:59

Polecane wpisy

Kategorie

Kanał informacyjny