Polska, Kościół, i nie tylko

Wpis

sobota, 18 listopada 2017

Zdrajcy czy patrioci?

Parlament Europejski stwierdził oficjalnie, że „Obecna sytuacja w Polsce stanowi jednoznaczne ryzyko poważnego naruszenia wartości, o których mowa w art. 2 traktatu o UE”. Nie bylem pewien o jakich wartościach mowa, więc poszukałem tekstu owego traktatu. Artykuł 2 jest krótki - zacytuję go w całości:

 

"Unia opiera się na wartościach poszanowania godności osoby ludzkiej, wolności, demokracji, równości, państwa prawnego, jak również poszanowania praw człowieka, w tym praw osób należących do mniejszości. Wartości te są wspólne Państwom Członkowskim w społeczeństwie opartym na pluralizmie, niedyskryminacji, tolerancji, sprawiedliwości, solidarności oraz na równości kobiet i mężczyzn."

 

Ryzyko poważnego naruszenia wartości? Ja bym powiedział, że wartości już zostały naruszone. Może nie jest to jeszcze "poważne" naruszenie" - w języku sporów międzynarodowych zawsze sformułowania są ostrożne, żeby jak najdłużej dać adwersarzowi szansę na zmianę stanowiska bez utraty twarzy. 

Na pewno zostały naruszone dwie z wartości wymienionych w artykule 2: demokracja i państwo prawne. Stało się to przede wszystkim w wyniku działań parlamentu, rządu i prezydenta, które doprowadziły do podporządkowania PiSowi Trybunału Konstytucyjnego. Obecnie wiadomo, że Trybunał uchwali wszystko, co jest zgodne z wolą Partii (piszę to słowo dużą literą, bo tak pisano w peerelowskich mediach o PZPR). Kolejne zagrożenie to plany PiSu dotyczące sądownictwa i ordynacji wyborczej. I jeśli te plany zostaną zrealizowane, będzie to już "poważne" naruszenie wartości. 

 

To bardzo dobrze, że istnieją instytucje ponadpaństwowe. Chciałbym nawet, żeby miały większy wpływ na to, co dzieje się w poszczególnych państwach, które uznają ich  kompetencje. A nawet, żeby mogły interweniować w wyjątkowych sytuacjach w państwach, które wcale tych kompetencji nie uznają. Taką instytucją jest ONZ, ale jej działania rzadko osiągają zamierzony efekt. Unia Europejska, to jak dotąd najlepszy na świecie związek suwerennych państw. Pamiętam jeszcze ze studiów wykład na temat suwerenności państwowej - była tam mowa o tym, że państwo może oddać część swojej suwerenności organizacji międzynarodowej (gwoli wyjaśnienia - studiowałem matematykę, ale w PRL były na każdym kierunku studiów obowiązkowe zajęcia z nauk politycznych). Wtedy spora część polskiej suwerenności była w rękach Związku Sowieckiego i nie był to nasz wolny wybór. Teraz z woli obywateli należymy do Unii Europejskiej i z tej przynależności wynikają konkretne obowiązki. Na pierwszym miejscu te, by zachowywać standardy demokratycznego ustroju. A jednym z nich jest rzeczywista, a nie tylko teoretyczna niezależność sądów i trybunałów od władzy wykonawczej. 


Politycy PiSu i prorządowi publicyści zaciekle krytykują Parament Europejski, a polskich posłów, którzy poparli uchwałę nazywają zdrajcami. A ja uważam, że są oni obrońcami Polski. Historia na pewno uzna ich za patriotów. W tym miejscu trzeba też przypomnieć, że politycy PiSu niejeden raz interweniowali w instytucjach unijnych, gdy uważali, że w Polsce sprawy idą w złym kierunku. Warto przeczytać o tych interwencjach w artykule oko.press. Przypomnijmy sobie też sankcje wprowadzone przez prezydenta Reagana podczas stanu wojennego. Czy wtedy mieliśmy o to do niego pretensję? Chyba raczej uważaliśmy amerykańskiego prezydenta za przyjaciela i obrońcę Polaków. Teraz ma on nawet pomnik w Warszawie. 


Nie wiem na ile sankcje Ronalda Reagana przyczyniły się do demokratyzacji w Polsce - pewnie niewiele. Mam nadzieję, że Unia Europejska okaże się bardziej skuteczna w swoich działaniach. W końcu Europa to nasze miejsce w świecie - nasza wielka ojczyzna. Jesteśmy Polakami, jesteśmy także Europejczykami. Odrzucając przynależność do Unii prędzej czy później wpadniemy w zależność od Rosji. Cy pisowski rząd naprawdę tego chce?


 

Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
waqq
Czas publikacji:
sobota, 18 listopada 2017 01:06

Polecane wpisy

Kategorie

Kanał informacyjny