Polska, Kościół, i nie tylko

Wpis

sobota, 08 października 2016

Niepotrzebna awantura o aborcję

Minione dwa tygodnie były wypełnione gorącą dyskusją o prawie dotyczącym aborcji. Ścierały się skrajne poglądy i sprawa ta narobiła dużo zamieszania w polskim życiu społecznym i politycznym. Myślę, że ten spór nie przyniesie nic dobrego i lepiej byłoby, gdyby w ogóle nie naruszać obecnie obowiązującego kompromisu. 

Jako człowiek kierujący się w życiu Prawem Bożym muszę jednoznacznie stwierdzić, że aborcja to ciężki grzech. Czy jednak powinna być uznawana za przestępstwo przez prawo stanowione? To wcale nie jest jednoznaczne. Kilka razy już pisałem o relacji między prawem moralnym danym ludziom, jak wierzę, przez Boga, a prawem stanowionym, czyli tym zapisanym w kodeksach. 

Bezwzględny zakaz aborcji nie jest dla wszystkich oczywistym wymogiem moralnym. Można ubolewać nad takim stanem ludzkiej świadomości, ale tak jest i nic na to nie poradzimy. Choć może jednak? No właśnie - ta świadomość zmienia się z czasie. Nie wiem jak było sto czy tysiąc lat temu - zapewne wtedy "problem" w wielu przypadkach rozwiązywał się sam, ponieważ dzieci z poważną wadą wrodzoną nie miały szans na przeżycie. Ogólnie śmiertelność dzieci była duża, nastawienie społeczne do dzietności też zupełnie inne. 

Pamiętam czasy sprzed 40 i nieco więcej lat. Wtedy nikt nie używał terminu "aborcja", mówiło się "przerwanie ciąży", a często po prostu "zabieg". Prawa dopuszczającego te "zabiegi" nikt w PRL nie śmiał podważać. O tym, że to jest złe, słyszało się tylko w kościele i na lekcjach religii. W latach 80-tych moje starsze koleżanki z pracy wprawdzie nie chwaliły się tym wprost, ale z niektórych rozmów można było wywnioskować, że taki "zabieg" przeżyły i nie widzą w tym nic złego. Jednak społeczeństwo coraz bardziej słuchało głosu Kościoła, i prawda o tym, że to nie zabieg, lecz zabicie dziecka. docierała do ludzi coraz wyraźniej. Powstawały też stowarzyszenia pro-life, które popularyzowały wiedzę o życiu dziecka przed narodzeniem, mówiło o tym coraz więcej lekarzy i publicystów. 


Po roku 1989 można już było domagać się zmiany prawa. W latach 1991-93 toczyła się dyskusja podobna do obecnej, jednak argumenty były bardziej wyważone. Doprowadziło to do uchwalenia w 1993 roku kompromisowej ustawy, która obowiązuje do teraz.

Różne są losy kompromisów. Jedne stopniowo zyskują coraz większe poparcie,  inne wciąż są podważane. Ustawa a 1993 należy do tych drugich. Wciąż podnoszą się głosy, że jest zbyt liberalna albo zbyt restrykcyjna. A ponieważ ustawy są uchwalane przez polityków, którzy często kierują się bardziej wyrachowaniem niż sumieniem, uważam, że próby zmiany tej ustawy mogą doprowadzić do sytuacji, w której wahadło prawa będzie przechylać się na różne strony. Jeśli dziś zostałby uchwalony zakaz aborcji, to po zwycięstwie wyborczym partii bardziej liberalnej wahadło przechyliło by się w druga stronę i mielibyśmy legalne "przerywanie ciąży z przyczyn społecznych", które można dowolnie interpretować.

 

Obrona prawa do życia poczętych dzieci musi zaczynać się w społecznej świadomości - i na tej drodze w ciągu ostatnich 30 lat dokonał się duży postęp. Natomiast jeśli prawo ma rzeczywiście służyć obronie życia, nie wystarczy sam zakaz aborcji. Musi być także zagwarantowane prawo kobiety do otrzymania pomocy w dramatycznych sytuacjach. Domy samotnej matki, profesjonalna pomoc psychologiczna (także dla ojca dziecka i dla rodziców dziewczyny, jeśli jest taka potrzeba), pomoc materialna i każda inna, jeśli jest potrzebna. Kobieta przerażona swoją ciążą powinna wiedzieć, że jest miejsce, gdzie może pójść i otrzymać wsparcie. Potrzebne są też "okna życia" i dobrze działające procedury adopcyjne. 

W ustawie proponowanej przez "Ordo Iuris" nie było ani słowa o takiej pomocy. Dlatego widzę w niej hipokryzję ludzi, którzy umieją wymagać od innych, ale nie są gotowi do wzięcia na siebie choć części ciężaru tych wymagań. Ktoś na FB przytoczył pasujące do tej sytuacji słowa Chrystusa: "I wam, uczonym w Prawie, biada! Bo wkładacie na ludzi ciężary nie do uniesienia, a sami jednym palcem ciężarów tych nie dotykacie." (Łk 11,46)

 

W warunkach, gdy ustawa dopuszcza aborcję w określonych okolicznościach, bardziej efektywne od zmiany prawa będą działania pomocowe.
Kościół i stowarzyszenia społeczne mają tu bardzo dużo do zrobienia. Politycy także mogą pomóc, lecz niekoniecznie uchwalając nową ustawę. Na pewno warto byłoby określić dokładniej sytuacje dopuszczające aborcję "z powodu nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu". Wprowadzić przepisy gwarantujące prawa, o których wyżej. Więcej - na razie nie.


 

 

 

Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
waqq
Czas publikacji:
sobota, 08 października 2016 18:40

Polecane wpisy

Kategorie

Kanał informacyjny